No więc postanowione, kuchnia bez pszenicy rusza. Spróbujemy, niczym przecież nie ryzykujemy a jeśli ma nam to pomóc to zawsze warto spróbować.
Przeczytałam dzisiaj, że jeszcze w latach 60, a sądzę że w Polsce i trochę dłużej (bo książkę pisał dr Davis ze stanu Wisconsin, USA) pszenicę można było znaleźć w chlebie, bułkach i ciastkach czyli tam gdzie była na swoim miejscu i powinna być ;-). Czyli był w tym jakiś sens. A co jest teraz? Mąka pszenna pod różnymi postaciami spełnia funkcję pobudzającą apetyt i zwiększającą sprzedaż. Pokusa jest więc duża, bo każdy producent dwoi się i troi, żeby tę swoją sprzedaż zwiększyć. A jakim kosztem, czy ktoś na to zwraca jeszcze uwagę, zwłaszcza w dużych firmach ??? Powoli tracę nadzieję (z duża tendencją opadającą), że już jednak nie. A więc pszenicę mamy prawie wszędzie tj. w żywności paczkowanej, puszkowanej, mrożonej itd. Poczytajcie etykiety a szeroko otworzycie oczy ze zdumienia ....
A więc po lekturze kilku książek wyciągnęłam następujące wnioski, które wciekam w życie:
- kupuję lokalne warzywa i owoce, od rolników z polecenia, którzy nie "produkują" masówki (już mi się to udało !),
- jemy dużo warzyw i owoców oraz produktów jak najmniej przetworzonych,
- postawiliśmy na kasze, które można zrobić na wiele sposobów,
- nie smażymy lecz gotujemy na parze albo dusimy,
- nie używamy tłuszczy zwierzęcych,
- unikamy mąki pszennej, co skutkuje tym że spędzam na zakupach 2 x więcej czasu no ale w końcu się nauczę co mogę bez stresu wrzucić do koszyka ;-)
- nie używamy białego cukru!
- zabronione jest pod groźbą kary kupowanie batoników, batonów i innych "wynalazków! ;-)
Nie wspomnę już o wszystkich fast foodach, które omijamy szerokim łukiem bo to oczywiste.
Trochę jeszcze tych zaleceń i postanowień mamy, ale powolutku ....
W każdym razie postanowiłam, że ZDROWE odżywianie się to dla naszej rodziny priorytet. To nie fanaberia ani moda ale konieczność. Wymaga to czasu, samozaparcia ale da się ogarnąć. No więc w drogę drużyno !
Życie uczy pogody ...
Ten blog to luźne zapiski, przemyślenia, rozważania, próba dyskusji z samą sobą, codzienne życie, które nie jest monotonne i ciągle dostarcza wrażeń. A może ktoś zechce się przyłączyć i podzielić swoim kawałkiem świata i własnym postrzeganiem rzeczywistości ?
sobota, 23 listopada 2013
piątek, 22 listopada 2013
00:13 to dobry moment :-)
Od dziecka prześladuje mnie 13, w sumie nie wiem czy to dobrze czy źle. Niby nie jestem zabobonna ale jak przychodzi co do czego to dopada mnie jakiś taki głupi lęk. Sama nie wiem przed czym. Ale przecież też i świadomie wybieram 13, tak trochę na przekór tym lękom, a co.... Wczoraj byłam na Konferencji Now!Go Online organizowanej przez WOśP. Było o blogach i blogerkach. Pomyślałam sobie ze i ja mogę spróbować. W sumie coś nowego, a zawsze będzie pamiątka ;-)
A więc minęła północ, jest 13 minut po, dobra pora, lubię wtedy coś czytać, słuchać, pisać ... Nie słyszę co chwila "mamaaa, chodź zobacz co zrobiłem", "mamaaaa a kiedy będzie kolacja" ....
No dobrze, pierwsze koty za płoty ....:-)
A więc minęła północ, jest 13 minut po, dobra pora, lubię wtedy coś czytać, słuchać, pisać ... Nie słyszę co chwila "mamaaa, chodź zobacz co zrobiłem", "mamaaaa a kiedy będzie kolacja" ....
No dobrze, pierwsze koty za płoty ....:-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)